Pinsa z Biedronki: Przegląd Oferty, Smaków i Ceny
- by admin
Pizza to klasyk, który zna, kocha i zamawia każdy z nas – zazwyczaj w piątek, gdy lodówka świeci pustkami, a wena kulinarna zniknęła razem z końcówką tygodnia. Ale co, jeśli pizza miała kuzynkę, mniej znaną, ale równie pyszną, a może nawet… lepszą? Poznajcie pinsę – włoską siostrę pizzy – która szturmem wdarła się na półki Biedronki. Sprawdziliśmy, co oferuje ta popularna sieć, ile zapłacimy za włoską przyjemność i czy rzeczywiście warto wrzucić pinsę do koszyka zamiast tradycyjnej Margherity z mrożonki. Gotowi? To lecimy do Włoch… tzn. Biedronki!
Co to w ogóle jest ta pinsa?
Pinsa to potomek antycznego przepisu z czasów starożytnych Rzymian i – o dziwo – nie ma nic wspólnego z pizzą… oprócz okrągłego kształtu, sera, sosu, pieczenia w piecu i przyjemności podczas jedzenia. Sekret pinsy tkwi w cieście. Robione jest ono z mieszanki trzech rodzajów mąki: pszennej, ryżowej oraz sojowej, co sprawia, że pinsa jest lżejsza i łatwiejsza do strawienia niż jej cięższa siostra – pizza. No i jest bardziej chrupiąca! Ciasto wyrasta długo, czasem nawet 72 godziny, a to daje mu przewagę w walce o żołądek i podniebienie świadomego smakosza.
Pinsa Biedronka – co znajdziemy na półkach?
Biedronka, ku uciesze miłośników włoskich klimatów, wprowadziła do swojej oferty gotowe pinsy – takie do wrzucenia na 10 minut do piekarnika. Brzmi dobrze? A jeszcze lepiej pachnie. Obecnie dostępne są zwykle 2-3 warianty smakowe, w zależności od sklepu i… stanu lodówek konkurencji. Najczęściej spotkamy:
- Pinsa z sosem pomidorowym, mozzarellą i oregano – klasycznie, na włosko. Smak przypomina Margheritę, ale ciasto zdradza, że mamy do czynienia z wyższą ligą wypieków.
- Pinsa z szynką dojrzewającą i rukolą – coś dla tych, którzy lubią uczucie świeżości pośród rozpływającego się sera.
- Pinsa bianca z serem gorgonzola i gruszką – dla odważnych, którzy nie boją się słodko-słonych kombinacji.
Warto zaznaczyć, że oferta może się różnić w zależności od lokalizacji oraz akcji tematycznych – w końcu pinsa biedronka często gości podczas „tygodnia włoskiego”, który powraca jak bumerang (albo jak promocja na chipsy przed meczem).
Ile to kosztuje? Czyli o cenie słów kilka
Najważniejsza część dla nas – domowych kontrolerów budżetu. Pinsa Biedronka to wydatek rzędu 9,99 zł do 12,99 zł za sztukę. Porcja spokojnie wystarczy na solidną kolację dla jednej osoby, albo jako przekąska do filmu dla dwojga, pod warunkiem że zostanie zaserwowana z sałatką. Co ciekawe, w porównaniu do gotowych pizz z chłodni pinsa wypada naprawdę dobrze – ma krótszy skład, mniej konserwantów i zdecydowanie bardziej rukolową estetykę.
Na promocjach cena potrafi spaść nawet do 7,99 zł – wtedy warto zamrozić więcej sztuk, bo pinsa radzi sobie z mrożeniem lepiej niż studenci z sesją.
Jak przygotować pinsę, żeby smakowała jak z trattorii w Rzymie?
Gotową pinsę wystarczy włożyć do piekarnika nagrzanego do 200-220 stopni na ok. 8-10 minut. Najlepiej bezpośrednio na ruszcie – wtedy dolna warstwa będzie przyjemnie chrupiąca. Dla dodatkowych efektów „wow” można dodać przed pieczeniem kilka plasterków pomidora lub po upieczeniu świeżą bazylię i odrobinę oliwy z oliwek. Lubisz ser? Dosyp parmezan. Lubisz dramat kulinarny? Dorzuć chili flakes. Pinsa daje pole do kulinarnego popisu niczym płótno do malarza – tylko, że zamiast olejów, używasz pesto.
Smakuje? Oj tak!
W testach redakcyjnych pinsa z Biedronki wypadła nad wyraz dobrze. Ciasto jest leciutkie, lekko kwaśnawe (tak jak powinno), brzegi przyjemnie chrupiące, a dodatki… no cóż, wiadomo – Biedronka nie jest pizzerią, więc nie spodziewamy się szynki parmeńskiej sprzedawanej na wagę złota, ale smakowo? Naprawdę w porządku.
Wielbiciele klasycznych pizz mogą być zaskoczeni niesztampowym ciastem, ale dla tych, którzy szukają alternatywy dla standardowej, tłustej mozzarelli i grubego spodu, pinsa będzie jak objawienie z włoskich Alp. A może raczej z dolin piekarniczych?
Podsumowując – pinsa Biedronka to produkt, który zaskakuje nie tylko samym faktem, że pojawił się na półkach sklepu dyskontowego, ale i jakością wykonania. Smakuje dobrze, jest szybka w przygotowaniu, a cena nie wymaga wsparcia z Unii Europejskiej. Niezależnie, czy jesteś koneserem włoskiej kuchni, czy po prostu zgłodniałym człowiekiem po pracy – warto dać pinsie szansę. Może się okazać, że nie tylko pizza ma apetyt na status „comfort food”.
Pizza to klasyk, który zna, kocha i zamawia każdy z nas – zazwyczaj w piątek, gdy lodówka świeci pustkami, a wena kulinarna zniknęła razem z końcówką tygodnia. Ale co, jeśli pizza miała kuzynkę, mniej znaną, ale równie pyszną, a może nawet… lepszą? Poznajcie pinsę – włoską siostrę pizzy – która szturmem wdarła się na półki…